Tyle słów pożegnania napisano przez ostatnie trzy dni, od kiedy Robert odszedł, że nie wiadomo już jak podzielić się swoim żalem i smutkiem. A chciałabym napisać o tym, że mieliśmy zawsze poczucie, działając obok Roberta w Scholi Węgajty przez ostatnie lat dwadzieścia, że on mimo całej swojej przekory, upartości, był człowiekiem głęboko pokornym, pogodzonym w środku ze swoją drogą i z Tym, któremu zawierzył i który go prowadził…Dawało to nam, wokół niego skupionym, poczucie oparcia, budowało radosną harmonię!

Przytoczę tu słowa zmarłego prawie rok temu, nauczyciela i przewodnika, ojca Włodzimierza z Tyńca:

„ W księgach mądrościowych Starego Testamentu mówi się o „bojaźni Bożej” jako początku mądrości. Ona jest wewnętrznym respektem wobec głosu, jaki w nas delikatnie rozbrzmiewa. Bojaźń Boża uświadamia nam, że w naszym życiu chodzi o coś bardzo ważnego, że nie jest ono przypadkowym zestawieniem wydarzeń na kształt kalejdoskopu. Nasze życie jest w istocie głębokim dialogiem z Bogiem, w którym rozstrzyga się sprawa naszego być albo nie być. Póki nie uświadamiamy sobie wagi Jego słów, nie rozumiemy ich znaczenia. Dopiero wewnętrzne odkrycie tej wagi daje nam wgląd w sens zarówno naszego życia, jak i słyszanych słów Bożych. Wtedy też naprawdę rozpoczyna się autentyczne słuchanie i oczekiwanie Pana.”

Robert, nasz Mis, trwał z pewnością w takim głębokim dialogu wewnętrznym z Panem.

Na pożegnanie zdjęcie z ostatniej wspólnej realizacji Scholi Węgajty, Mis jako Król Baltazar, dramat „ Ludus Danielis” w Chorzowie, 10 listopada 2021,

Małgosia i Wolf Niklaus z Nowego Kawkowa na Warmii.