Wspominanie Antka, luty 2021.

Bardzo trudno jest rozstać się w myślach i sercu z Antkiem Sodułą, wieloletnim przyjacielem moim, naszym, całego Teatru Węgajty, Scholi Węgajty a ostatnio także Warmińskiej Pracowni Ikony….Chciałabym jakoś słowami i obrazami pożegnać się z nim, podzielić się fragmentami wspomnień wirujących pod zamkniętymi powiekami..

Przed dwoma tygodniami, w słoneczny poniedziałek 22 lutego pożegnaliśmy Antoniego Sodułę w kościele parafialnym i na cmentarzu w Lutrach (koło Biskupca). W kościele było przejmująco zimno. (Podobnie mroźnie było w styczniu 1995 roku gdy śpiewaliśmy po raz pierwszy „Ordo Stellae”- dramat bożonarodzeniowy z XII wieku). Korsykańskie „Requiem Aeternam” i psalm Kochanowskiego „Czego chcesz po nas Panie”, w wersji tradycyjnej z Szypliszek, śpiewane przez naszą czwórkę ( Schola Węgajty) na pewno uradowały(by) Antosia, który lubił i cenił gregoriańskie, scholowe śpiewy! Uśmiechał się lekko ze zdjęcia! Pełnym bólu głosem płynącym z progu kościoła wyśpiewał Antoniemu modlitwę pożegnalną jego wieloletni przyjaciel z Węgajt, Witek Broda. On także na cmentarzu przywołał, trafnie charakteryzujący chyba obu przyjaciół, fragment poematu Rumiego…Wacek Sobaszek pożegnał Antoniego poetycko także w naszym imieniu, wszystkich jego przyjaciół z Teatru Węgajty, z którym związany był od dobrych 30 lat! Na iluż to zabawach węgajckich wirowaliśmy wspólnie do muzyki transowych oberków i skocznych hucułek! Był też uważnym widzem i krytykiem naszych spektakli teatralnych i dramatów liturgicznych od początku działania Ośrodka Teatralnego w Węgajtach. Prowadził w Lutrach przez prawie 10 lat Teatr Religijny (1983-92)! Wystawiał w stanie wojennym „Misterium o Męce pańskiej”, „Betlejem Polskie” L. Rydla, „Historie o chwalebnym Zmartwychwstaniu”- Mikołaja z Wilkowiecka.

Zmarł we czwartek 18 lutego w szpitalu w Mrągowie, na progu Wielkiego Postu, zapewnie bardzo samotny, pozbawiony możliwości kontaktu z rodziną i przyjaciółmi; do szpitala trafił w niedzielę wieczorem 7 lutego z gorączką, trudnościami z oddychaniem i mówieniem i kłopotami z sercem. Rozmawiałam z Antkiem ostatni raz w piątek 5 lutego, mówił że ma potwierdzonego covida i nie będzie mógł dojechać do nas w niedzielę na spotkanie ikonowe w Zacheuszu. Czuł się słabo ale miał dużo nadziei na przyszłość.. Jeszcze we wtorek 9 lutego dzwonił do Moniki Petryczenko i mówiąc z ogromnym trudem, próbował coś przekazać, pożegnać się…

Antek pisał, krytykował, uczył, studiował, radził, podróżował, wykładał i opowiadał, a także rzeźbił i malował, żył sztuką…

O jego ikonopisaniu chciałam słów parę napisać bo to nas połączyło w ostatnich 10 latach bardzo. To i Lubiń. Był od początku naszej Warmińskiej Pracowni Ikony, na warsztatach Laboratorium tradycji w Węgajtach i Nowym Kawkowie. Zawsze malował, pisał ikony po swojemu, starając się skupić na rysunku a potem, gdy już przenosił go na deskę, ogarniało go i porywało kolorystyczne uniesienie…Nie studiował zasad bizantyjskiego malarstwa, zachwycał się drewnianymi cerkwiami Łemkowszczyzny i lokalnym kolorytem tamtejszych ikon, cenił ciepło fresków i ikon J. Nowosielskiego w cerkwi w Górowie Iławeckim, a jedną z ostatnich swoich wypraw odbył samotnie do Grecji, aby spojrzeć na świat z Akropolu ateńskiego. Miałam w nim na naszych spotkaniach zawsze jakiś rodzaj oparcia, był bardzo wiarygodny w swoich wiecznych poszukiwaniach, był Bratnią Duszą z pewnością…W ostatnich latach zaczął malować ikony inspirowane przez swoje sny! Tak właśnie było, dzwonił że śniła mu się jakby Trójca i że chce taką (???) napisać i trzeba mu wyszukać dobry wzór…okazało się, że spełniło się to senne widzenie w temacie Trzech Młodzieńców w piecu ognistym, którzy mocą Anioła pokonali śmierć, Zmartwychwstali…gdy ogniste płomienie zamieniły się w ożywczą rosę. A potem była we śnie Wielka ryba, czyli Jonasz w brzuchu morskiego potwora. Jonasz, który zginął na trzy dni we wnętrznościach i potem został wyrzucony na brzeg, powrócił, Zmartwychwstał do podjęcia zadania, które otrzymał od Pana. A od jesieni zbliżał się czas na podjęcie poważnego tematu (jak mówił Antoś), dużego zadania, kolejna „trójca”, scena z postaciami zapowiadającymi Zmartwychwstanie. Na Antosia czekało kolejne wyzwanie ikonowe, zadanie do którego przymierzał się od jakiegoś czasu – duża ikona z Chrystusem, Marią i Janem, wg. wybranego przez niego cypryjskiego wzoru – Ukrzyżowanie. Jest deska od Dorotki i zdjęcie starej pięknej ikony z Cypru….może ktoś się kiedyś tego tematu podejmie i napisze te ikonę (dla) Antoniego???

Teksty Antosia ukazywały się regularnie w miesięczniku regionalnym „Debata”; przysyłał mi go ostatnio co miesiąc w formie elektronicznej. Mówił, że nigdy do końca nie wiedział, który z zaproponowanych tekstów redaktor naczelny umieści w danym numerze pisma. A w ostatnim z lutego jest tekst „Nieustające piękno” o tygodniowym pobycie Antka w klasztorze benedyktyńskim w Lubiniu w 1992 roku; przyjaźnił się z ojcem Janem Berezą; potem wielokrotnie odwiedzał mnichów w Lubiniu, ostatni raz chyba w 2010 roku; po śmierci o. Berezy w 2011 roku już tam nie jeździł…Zaczęłam tam jeździć (jak do Domu) od 2012 roku, prowadzenie medytacji chrześcijańskich kontynuuje o. Maksymilian Nawara. Myślę, że oboje pokochaliśmy to wyjątkowe miejsce..

Załączam skan tekstu „Nieustające piękno”, Nieustajace piekno A.S. 02.21

oraz informacje, że Mszę Św. za duszę Antoniego, mamy zamówioną w kościele w Nowym Kawkowie (30 dzień od śmierci) na czwartek, 18 marca na godz. 17 i zapraszam wszystkich przyjaciół Antosia! Małgorzata Dżygadło-Niklaus, 10 marca 2021.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…