PASTERZE, MĘDRCY, KRÓLOWIE
- ADORATIO MAGORUM
Gra liturgiczna na okres Bożego Narodzenia zatytułowana zwykle Ordo
stellae, lecz także Officium stellae, Officium magorum,
Interfectio puerorum etc. a której najsłynnieszą wersją
jest benedyktyńska kompilacja Ordo nativitatis pomieszczona
w Carmina burana , zachowała się w rozlicznych wariantach
i odpisach lokalnych, których sekwencja i źródła są doskonałą
ilustracją historii i problemów średniowiecznego dramatu liturgicznego.
Jak zawsze także
i w przypadku Adoratio magorum z Fleury
warto zadać kilka pytań, które mogą nam auditores
muti -czyli
słuchaczom niemym wobec minionych doświadczeń liturgicznych i
religijnych-rozjaśnić stare i drzewiej w lot rozumiane sensy.
Archetyp biblijny.
Tekstem wzorcowym, z którego
wyrastają wszystkie liczone w dziesiątki (od Besan son przez Sycylię
po Freising ) odmianki dramatu jest Ewangelia według św. Mateusza
2:1-12,16 . Wystarczy porównać zapis Wulgaty i Hołdu Mędrców ,
by zobaczyć,
że większość tekstu
z Dobrej Nowiny została inkorporowana
w nasz dramat. Techniką,
z pomocą której dokonywano rozszerzenia
sensu i objętości świętego przekazu zadanego było tzw. tropowanie.
Mimo, że termin ten obecnie należy do regularnego słownictwa muzycznego
pierwotne jego zastosowanie obejmowało sprawności retoryczne. Chodziło
o to, by słuchaczy uczynić bardziej pojętnymi a także dać folgę
naszej żarliwości religijnej, co niewątpliwie wyjaśnia gwałtowność
rozwoju dramatu liturgicznego w okresie przypadającym na franciszkańsko-dominikańsko-cysterską devotio
moderna wieku dwunastego i trzynastego.
Z tego punktu widzenia
każde rozszerzenie tekstu ewangelicznego można traktować jako zdobienie,
inkrustację służącą lepszemu trafieniu do uczestników misterium.Obojętnie,
czy używamy antyfon, responsoriów brewiarza, czy też jak w naszym
przypadku heksametru
z pogańskiego autora Wergilego, gdy Herod
wypytuje mędrców o kraj ich pochodzenia,
trop
jako zabieg retoryczny
zmierzający do przyciągającego uwagę wyrażenia rzeczywistości,
którą jest tekstualność biblijna, jest funkcjonalnie taki sam.
Dramat liturgiczny i tradycja ustna.
Zgodna
opinia badaczy znajdująca swe potwierdzenie w hierarchii chrześcijańskich
świąt stwierdza, że wzorem dramatycznym dla działań liturgicznych
bożonarodzeniowych jest Visitatio sepulchri ,wielkanocne
misterium nawiedzenia grobu. Każe nam to odczytywać każde liturgiczne
przedstawienie w kontekście całego roku kościelnego, szukając wyjaśnienia
dla paralelizmów i powtórzeń w obowiązywaniu jednego wzoru, którym
jest tajemnica zmartwychwstania. Stąd identyczne niemal zwroty
i zawołania
w Visitatio sepulchri i Adoratio magorum. Część
z tych aluzyjnych nawiązań jest przejrzysta
dla nas jeszcze i dzisiaj,
część wymaga od nas żmudnej rekonstrukcji mentalności wirtualnego
uczestnika-widza, doświadczenia, o którym zapomnieliśmy jako chrześcijańska
kultura. Tak jest dla nas bez wątpienia w przypadku akuszerek,
które stanowią powtórzenie towarzyszek Marii w dramacie nawiedzenia.
Jednak udział ich rudymentarny możemy pojąć dopiero dzięki domniemanej
tradycji ustnej, którą da się zrekonstruować dzięki bogatej literaturze
apokryficznej. I tak dzięki apokryficznej Protoewangelii Jakuba rozumiemy
ich udział
jako świadków wiary
i niewiary, jako poręczyń dziewictwa
Marii.
Czas, ruch , miejsce.
Czas liturgii kościoła
jest czasem gęstym. Pojawia się pytanie o miejsce dramatu liturgicznego
w jego ramach. Nie ma tu zgody. Przeglądając manuskrypty można
powiedzieć, że najczęściej nasza gra jest lokowana między ostatnim
responsorium
i Te Deum matutinum, czyli zarannym oficjum
liturgii godzin, choć nie ma tu sztywnego kanonu. Inna kwestia
dotyczy dynamiki ruchu, ustawienia świętej przestrzeni kościoła
oraz przebrania dramatis personae. O ile didaskalia ruchowe Planctus
Mariae i Interfectio puerorum są niezwykle detaliczne
i stanowią z choreograficznego punktu widzenia scenariusz dla poszczególnego
tancerza wiary, o tyle Adoratio magorum przynosi opisy
ruchów grupowych
i znacznie bardziej procesyjne. Widzimy jak miejsce
kongregacji nabiera specjalnej dynamiki, dzięki umocowaniu centralnemu
ołtarza- domyślnie żłobu i grobu, przedsionka chóru i drzwi klasztoru.
Warto czytać ten dramat tylko w didaskaliach. I znowu nie wszystko
jest zapisane, bo dzięki tradycji ustnej jest znane i wiadome.
My wiemy to dzięki ojcom ale i małym ministrantom Kościoła, jak
na przykład Pseudo-Beda Venerabilis, który opisał nam wygląd, imiona
i przesłanie trzech mędrców-królów: Melchiora starca siwego w hiacynty
przebranego, Kaspara młodego i bezbrodego różanego, Baltazara czarnego.
Sięgając do apokryfów znowu rozumiemy, dlaczego raz nazywa ich
się królami i skąd lęki Heroda, i cała retoryka władzy
a za drugim
razem mówi się o nich jako o mędrcach zestawiając ich z prorokami
starotestamentowymi.
Zasady przekładu.
Koniec wieku dwudziestego wydaje
się czasem dziwacznym dla przekładania tekstów liturgicznych. Teksty
te są przekładowo zaniedbane a nie ma tu jakiegoś sposobnego
i
poręcznego idiomu do użycia. Patrząc w rękopisy widzimy znacznie
większe licencje
dostępne dla piszącego. Jesteśmy przed datującym
się od wieku dziewiętnastego profesorów panowaniem nad językiem.
Stąd zgodnie z duchem oryginału pozwalamy sobie
na manieryczne
stosowanie wielkich liter i form obocznych kierując się w tych
wypadkach słuchem. A unikamy słów zniszczonych i zbanalizowanych.
Lepiej czasem latynizować niż iść
za ekonomiczną polszczyzną współczesną.
Michał Koss
strona
główna | w górę >>>
O
dramacie Ordo Stellae | Tekst
dramatu Ordo Stellae | Komentarz
Michała Kossa
|